Newcastle 1 - 3 Bournemouth

Komentarze 0

Recenzja Marka Wallingtona (Twitter: @mark_wallington)

 Newcastle jest zazwyczaj najbardziej przyjaznym miastem, ale przybycie tam w dniu meczu może być niepokojącym przeżyciem dla fanów na wyjeździe.

Czarno-białe kibice wsiadali do pociągu od Yorku. Wagony pękały razem z nimi, zanim dotarliśmy na Tyneside. Kiedy dołączyłem do scrumów przy automatach biletowych, nie mogłem przestać myśleć: 99% ludzi na tej stacji desperacko pragnie, bym spędził nieszczęśliwe popołudnie.

To najdalsze miejsce dla fanów Bournemouth, 350 mil, a podróż nie kończy się, gdy dotrzesz do St James Park. Część wyjazdowa znajduje się bezpośrednio na szczycie trybuny Sir John Hall, dlatego zaleca się szkolenie na dużej wysokości z wieloma schodami. Jednak wysiłek jest tego wart. Nie tylko widok na boisko jest wspaniały, ale można również zobaczyć całe miasto i mosty nad Tyne, aż po wybrzeże. To wspaniały stadion; szkoda zespołu, który tam gra.

To był wielki mecz, więcej niż sześć punktów, definiujący sezon. „Nie myślę o porażce!” powiedział Steve McClaren. Ale nie powiedział tego swoim graczom. Wyglądali na pozbawionych pomysłów z początku. Bournemouth nie musiało wiele robić, aby zdobyć wszystkie punkty.

Początkowo wahali się, jakby byli świadomi znaczenia tego spotkania, ale kiedy zdali sobie sprawę, jak bezzębni są Newcastle, szybko zyskali pewność siebie. Ritchie pracował na szerokich, otwartych przestrzeniach po prawej stronie. Sztuczka Gradela była zbyt duża dla obrony domu po lewej stronie. Bramka otwierająca mogła być lekkim odbiciem od nieszczęsnego Taylora, ale Bournemouth i tak zasłużyło na to, by być daleko na prowadzeniu.

Byli podobni do terierów w ich pressingu, nigdy nie pozwalając Newcastle na piłkę. Francis i Cook dominowali w powietrzu z tyłu; Afobe był garstką z góry. Nieuchronnie przewaga wzrosła po przerwie: zgrabna dwójka między Grabbanem i Ritchie'm, a King nagle znalazł się na bramce. Uderzył piłkę tak mocno, że bramkarz Newcastle nawet się nie wzdrygnął.

Jedyną nadzieją gospodarzy był Jonjo Shelvey; wszystko, co stworzyli, przechodziło przez niego. To właśnie jego wyszczerbione podanie dla Pereza, do którego mógł pobiec, przyniosło bramkę Newcastle i nadało grze trochę napięcia pod koniec gry, chociaż w tym czasie kibice wychodzili z rozpaczy. Tarasy były w połowie puste, kiedy Charlie Daniels załatwił sprawę, wygrzebując w domu trzecią kwaterę Cherries.

„Zostajesz wywalony rano”, zaśpiewali fani z Bournemouth, co zawsze jest trochę wredne, ale Steve McClaren wyciął taką odosobnioną postać stojącą na skraju jego strefy technicznej, jego jedyną butelkę z wodą, worek czułam się jak najmilsza rzecz, jakiej można by mu życzyć. Jakże inaczej musiał się czuć Eddie Howe: siedem punktów z tygodniowej pracy. W tym tempie będziemy myśleć o Europie.

Na stacji nastrój był zupełnie inny niż rano. Nędza należała do tłumu czarnych i białych, podczas gdy niewielu czarnych i czerwonych osiedliło się na długą, ale bardzo zadowoloną podróż do domu.

Kody bonusowe Casino.com >>


Źródło: casino.com
Newcastle 1 - 3 Bournemouth Aktualizacja: Czerwiec 18, 2019 Autor: Damon